Dziewicze spojrzenie Roberta z góry.

Wróciłem do punktu wyjścia. Do zawodów, o udziale w których moja najlepsza z żon powiedziała: „Jak tam sobie chcesz.” Cokolwiek miało by to znaczyć. Nie wyszło wtedy tak źle, bo w generalce zdobyłem 3. miejsce w swojej kategorii wiekowej. To chyba bardziej za wytrwałość udziału w kolejnych biegach, a nie za wyniki. Podczas tego GP sukcesu raczej nie powtórzę, ponieważ zaczynam od 2. z 4 edycji cyklu.

   Dziewicza Góra to leżące na północ od Poznania wzgórze o wysokości 145 m.n.p.m. Pięknie tu – jak to w lesie. Wieża widokowa, gdzieś w chaszczach postawiono nawet krzyż papieski.
Trasa poprowadzona jest tak, że podczas jednej 5 km pętli na szczyt góry wbiega się dwa razy. Kilkaset metrów po starcie skręcamy do lasu, gdzie trafiamy na solidny podbieg. Potem w dół, trochę kluczenia po lesie, aż trafiamy na drogę prowadzącą do szczytu po raz pierwszy. Tu jeszcze nie ma większych trudności. Następnie zbieg, na którym dawno temu mój serdeczny przyjaciel próbował powalić drzewo przy pomocy roweru. Efektem był pieszy powrót do Poznania. Po zbiegu zbliżamy się do polany startowej, z której ścieżka prowadzi bezpośrednio na szczyt. Zupełnie jak w górach. Najlepszą część trasy organizatorzy zostawili na koniec. Spod wieży widokowej kierujemy się w stronę najlepszej atrakcji trasy. Jest to najprawdziwszy górski downhill. Stromy i najeżony korzeniami kilkudziesięciometrowy zbieg, po którym kolana wyją z bólu niczym Edyta Górniak podczas wykonywania hymnu. Teraz zostaje tylko kilkaset metrów leśnej ścieżki prowadzącej do mety lub na drugą pętlę.

    Cykl biegów „Dziewicza Góra Biega” to doskonała zaprawa treningowa dla każdego, kto myśli o starcie w biegach górskich. To tu w ubiegłym roku przygotowywałem się do startu w Maratonie Karkonoskim. Tym razem chcę tylko pokatować moje Adidasy XT4, które od lipcowej Pogoni za Wilkiem kurzą się na stojaku :)

   Dziesięć kilometrów poniewierania się po lesie zakończyło się dla mnie z czasem 55.03. Patryk miał tu nieplanowany debiut z czasem 34.04 na 5 km.

P.S.
Do Czerwonaka musieliśmy z Patrykiem zdążyć po porannym udziale w Parkrun na Cytadeli. Tamtejszy bieg potraktowaliśmy rozgrzewkowo z wynikiem 26.14

Robert Zieliński LKB

FB_IMG_1450732140166 FB_IMG_1450732091240

Bieg Mikołajów w Luboniu 20.12.2015 godz 11:00

Wszędzie biegi Mikołajów się odbywają , więc i u nas w Luboniu Luboński Klub Biegacza wraz z Przyjaciółmi zorganizował taki bieg. Cel jaki nam przyświecał był zgoła odmienny od tych pozostałych biegów Mikołajkowych. Chcieliśmy naszym najmłodszym mieszkańcom sprawić odrobinę radości i słodkościami uprzyjemnić dzień 6 grudnia (Mikołajki) . W czapkach Św.Mikołaja z workami wypełnionymi cukierkami wybiegliśmy na ulice Lubonia. Odwiedziliśmy sklepy, galerie i ku uciesze najmłodszych i nie tylko rozdawaliśmy cukierki. Nawet turniej piłkarski w hali LOSIR gościł biegających Mikołajów, którzy wprowadzili niemałe zamieszanie na trybunach. W sumie rozdaliśmy 8 kg cukierków i mamy w naszych workach drugie tyle, które rozdamy 20 grudnia od godz.11:00. Szukajcie biegających Mikołajów w tym dniu, a na pewno coś od nich dostaniecie.IMG_0517poprawkaIMG_0505