VII Wildecka Dziesiątka

Farciarze z Lubońskiego Klubu Biegacza na VII Wildeckiej Dziesiątce pokazali, że nie tylko szybko biegają ale i mają szczęście. A zaczęło się niezbyt optymistycznie. Cała nasza piątka czyli Darek Rubaszniak, Robert Kurys, Rafał Frański, Klaudiusz Siuda i ja stwierdziła zgodnie, że jak się nie utopimy to na pewno błota poznańskiego posmakujemy – no, ale taki mamy klimat. Po starcie każdy z nas szukał optymalnej ścieżki i wybierał mniejsze kałuże o błocie nie wspomnę. Od samego początku Darek ostro ruszył do przodu a ja tylko jego plecy z daleka oglądałem. Po dwóch kółkach trudnej podmokłej, błotnistej trasie na mecie jako pierwszy zameldował się Darek, następnie po minucie ja. Kolejny był Rafał dalej Robert z życiówką na 10km i Klaudiusz. Jak Robertowi udało się zrobić życiówkę na tak trudnej trasie to chyba nawet on nie wie. A dalej zrobiło się jeszcze ciekawiej. Pierwsze miejsce w kategorii M50 wywalczył Darek, który do naszego klubu wstąpił na początku tego roku a drugie miejsce w kategorii M15 Klaudiusz – co start to ktoś z Lubońskiego Klubu Biegacza staje na podium. Na koniec organizator rozlosował upominki wśród wszystkich uczestników biegu. I kolejny szok wszyscy, no prawie wszyscy nasi zawodnicy wylosowali nagrody rzeczowe. Tylko ja szczęścia nie maiłem, ale i tak cieszyłem się z kolejnych pucharów zdobytych przez naszych klubowiczów. Żółte koszulki dają moc i szczęście w losowaniach, no prawie wszystkim ;P

III Walentynkowy bieg w parach

Zmęczeni po szaleństwach sobotniej nocy 😎 w barwach Lubońskiego Klubu Biegacza stanęliśmy na starcie walentynkowego Biegu w Parach. Związani szafą ruszyliśmy na trasę biegu , po 300 metrach jak zwykle Mikołaj zgubił pierwsze kolce, po kolejnych 500 m złośliwe sznurowadło postanowiło się rozwiązać – kolejny postój 😁 Ruszyliśmy mijając dzielnie kolejne pary odrabiając straty…i znów zonk Mikołaj zgubił tym razem oba kolce -ale nie nie zatrzymał się 🙂 Błoto po kolana na przemian z lodem uff było ciężko ale ale na mecie czekał grzaniec bo jak to mawiają czym się zatrułeś tym się lecz 😁
Relacja z kolejnego taplania się w błocku napisała Ewelina a Mikołaj szuka zaskórniaków na nowe kolce ;P

 

Parkrun #237

W sobotni poranek 18.02.2017 zadebiutowałem w dziennym biegu Parkrun na poznańskiej Cytadeli na ulubionym dystansie 5km. Debiut miał miejsce w doborowym towarzystwie Prezesa Marka Siudy i mojej Żony – również dziennej debiutantki. Miałem już z tą trasą do czynienia wieczorem i mam z nią swoje porachunki. Zostały one dzisiaj wyrównane – nie zgubiłem się i ukończyłem bieg na 118 pozycji z nie najgorszym jak na moją formę czasem 27:05. Prezes Marek Siuda ustanowił osobisty rekord trasy 21:23 – serdecznie gratulujemy, a Ewelina Wysocka ukończyła bieg z wynikiem 28:03. Parkrun to impreza godna polecenia, bez zadęcia, robiona dla biegaczy przez biegaczy. Na pewno będę wracał, ponieważ jestem trochę zmęczony klimatem dużych komercyjnych biegów. Relacje z biegu napisał Mikołaj Babst, który pokazał, że ma potencjał.

3 Bieg Czekoladowy

W niedzielne przedpołudnie odbył się 3 Bieg Czekoladowy, oczywiście jak w każdym biegu w Polsce nie może zabraknąć Lubońskiego Klubu Biegacza skład jaki tym razem został wystawiony to Sławek Budziszewski wraz z Synem Damianem i jeszcze nie zrzeszoną Małżonką Izą, która debiutowała, w składzie znaleźli się również syn naszego wymiatacza Patryk Zieliński, Michał Mielcarek, Jacek Kamiński. Myśląc o Poznańskiej Cytadeli przypomniał mi się niedawny Parkrun, ale co nie zabije to wzmocni więc w minusowej temperaturze trzeba podjąć te rękawice i stanąć do walki. 3…2…1… start i ruszyła maszyna. Pierwsze kilometry bardzo miło: zbiegi podbiegi, ale LKB się nie poddaje. Biegnąc w dalszej części stawki nagle ujrzałem na 3/4 km dwie żółte koszulki na czele to nasze młode wilczki Damian i Patryk jednak co młoda krew to młoda; dalej był Jacek i Sławek. Trasa na poznańskiej Cytadeli była bardzo dobrze przygotowana ścieżki posypane piaskiem było trzeba uważać bo pod piaskiem znajdował się lód, ale brawa dla organizatora za pomysł. Na mecie pierwszym klubowiczem z czasem 20:43 miejsce open 25, a w kategorii miejsce 2 był nasz diament Damian Budziszewski chwilę za nim z czasem 21.09 plasujący się na 34 miejscu, a w kategorii na 3 drugi z naszych diamentów czujący się na Cytadeli jak na własnym podwórku Patryk Zieliński, kolejnym zawodnikiem był nasz nowy nabytek Jacek Kamiński, za nim miejsce znalazł sobie nasz mentor personalny trener Sławomir Budziszewski ostatnim z klubowiczów, który nigdzie się nie spieszy Michał Mielcarek. Należy wspomnieć także o naszym rodzynku jeszcze nie będącym w naszym klubie, ale mając takiego Syna wymiatacza i męża weterana jest to kwestia czasu, a mowa o Pani Izabeli Budziszewskiej, która w swoim debiucie uzyskała czas 37:35 Gratulujemy i czekamy. To dopiero początek roku, a już tyle sukcesów. Relację z biegu napisał Michał Mielcarek a fotorelację Robert Zieliński, który zrobił 659 zdjęć i doznał odmrożenia palca. Reszta zdjęć na stronie: FotoZIELINA