33. PKO WROCŁAW MARATON

RECENZJA PRZYGOTOWANA PRZEZ ROBERTA ZIELIŃSKIEGO

Krasnoludki są na świecie. We Wrocławiu 33 Wrocław Maratonna pewno.
Wczoraj udało mi się ukończyć tam maraton. Udało się to odpowiednie określenie, ze względu na słoneczko, które prażyło od samego rana. Nie mam w zwyczaju oblewać się wodą, a tam robiłem to na każdym punkcie. Trasa też nie należała do łatwych, bo po około 17 kilometrach krążenia po mostach i obwodnicach wbiegało się dopiero do centrum. Po piątym moście przestałem je liczyć, tyle tego jest 🙂
Do połowy dystansu utrzymywałem dość wysokie tempo, jak się później okazało za wysokie. Po 25 km zacząłem odczuwać lekkie bóle w czwórkach, już stawałem na punktach. Po 35 km ból w udach nie pozwalał już na zbyt mocne bieganie. Musiałem przechodzić do marszu co jakieś 500 m.
No i w takim marszobiegu ukończyłem maraton. Miałem wrażenie, jakby całe stado krasnali mnie obsiadło i dlatego było tak ciężko 🙂 Jednak z czasem 3.56.27 mogę być z biegu jak najbardziej zadowolony. Wypaliło wszystko, poza pogodą – była za dobra. Pozostaje mieć nadzieję, że w Warszawie będzie chłodniej.