24 godzinny Bieg Plantami Jana Pawła II

RECENZJA PRZYGOTOWANA PRZEZ SŁAWKA BUDZISZEWSKIEGO

„Przybyliśmy, pobiegliśmy, lecz nie P1090664zwyciężyliśmy, ale za rok znowu przyjedziemy” – tymi słowami obecność Lubońskiego Klubu Biegacza została zaznaczona w  pamiątkowej księdze wyłożonej z okazji V edycji 24-godzinnego biegu sztafetowego odbywającego się w dniach 16-17 maja w Rawiczu.
Rewelacyjna, superowa, odlotowa, radosna, dramatyczna, wesoła i jeszcze wiele podobnych przymiotników można by postawić mając na myśli sztafetowy bieg rozgrywany w Rawiczu.

Po trzech latach starań o udział w tej sztafecie, w końcu dało się Radkowi zapisać nasz klub na Rawicką sztafetę po Plantach Jana Pawła II.
Do biegu zgłosiło się dziesięciu odważnych członków LKB, lecz z przyczyn zdrowotnych, które wyeliminowały Michała Mielcarka oraz Marcina Janiaka nasz klub reprezentowała tylko 8-osobowa niezmordowana ekipa w następującym składzie:

9

Krzysztof  (El-capitanos) Czech: 14/39,2/00:12:40  (pętle/pokonane kilometry/najlepszy czas)

8
Maciej Granops : 15/42/00:11:03

7
Mateusz Klecz: 16/44,8/00:10:43

6
Sławomir Budziszewski: 14/39,2/00:12:01

2
Radek Matuszak: 13/36,4/00:12:06

1
Marek Siuda: 15/42/00:11:07

5
Marcin Meller 14/39,2/00:11:04

3
Robert Kurtys 11/30,8/00:13:10

Do Rawicza wyjechaliśmy wspólnie w sobotę, towarzyszyła nam najwierniejsza fanka Sławka, Iza oraz Marcin Janiak, który przyjechał nam kibicować w początkowych godzinach biegu.

Po sprawnym przejeździe naszym oczom ukazało się miasteczko biegowe, w którym każda z ekip miała swój boks, gdzie zawodnicy mogli wyczekiwać na swoją kolej w sztafecie oraz odpocząć po ciężkim wysiłku. Biuro zawodów przed biegiem działało bardzo efektywnie, wydając nie tylko pakiety dla zawodników, lecz również przekazywali niezbędne informacje organizacyjne.

Po wspólnym zdjęciu przyszedł czas na udanie się w stronę linii startu, gdzie równo o godzinie 17:00 wystrzeliła armata oznajmiając początek zawodów biegowych.

Bieg sztafetowy stanowiły szutrowe okrążenia wokół centrum miasta, a każde okrążenie wynosiło 2800m. Rozpoczęliśmy z dużym animuszem, gdzie po pierwszej turze nasz El-capitanos i Mateusz ustanowili na pierwszych zmianach czasy poniżej 11 minut na okrążeniu. Po pierwszych godzinach biegu zajmowaliśmy jak na 8-osobowy skład bardzo dobre 19 m-sce,. Wypada przy tym zaznaczyć, że kluby z czołówki tabeli to zawodnicy stanowiący elitę wśród Polskich biegaczy, którzy przyjechali do Rawicza z własnymi masażystami, trenerami i w pełnych 10-osobowych składach. Niestety po przebiegnięciu przez każdego z nas trzech okrążeń wśród klubowiczów pojawił się pierwszy poważny kryzys. Chcąc umożliwić każdemu z nas chociaż 2-3h snu postanowiliśmy, że jedna osoba pobiegnie jednorazowo trzy pętle, co okazało się złe w skutkach, ponieważ po 12-godzinach biegu „spadliśmy” na 25 lokatę. Z nowymi siłami głęboko wierzyliśmy, że niedzielny rześki poranek przyniesie poprawę tego miejsca. I tak się stało. Poranny prysznic w klubie fitness, mocna mobilizacja całej drużyny i smaczne śniadanko sprawiły, że atak na wyższą lokatę powiódł się i przeskoczyliśmy „Albatrosów” z Warszawy. Dalsze godziny sztafety stały pod znakiem powiększania przewagi nad Warszawą oraz próbą dogonienia innych zespołów przed nami. Im mniej czasu było do zakończenia sztafety, tym większą euforię można było zauważyć wśród ekip startujących w Rawiczu. Ostatnie minuty biegu dostarczyły nam wiele emocji, ponieważ w celu zrobienia rundy honorowej z flagą miasta, Marek musiał znaleźć w sobie resztki sił i dobiec przed upływem 24h. Udało mu się przekazać pałkę Mateuszowi, który z wielką radością i już na luzie wykonał ostatnie 2800m Plantami Jana Pawła II dziękując i przybijając piątki kibicom oraz wolontariuszom, którzy wykonywali bardzo dobrą robotę podczas biegu.

W ogólnej klasyfikacji zajęliśmy 24 miejsce pozostawiając za swoimi plecami takie biegowe tuzy jak Albatrosy z Warszawy czy też Stado Biegnących Imadeł z Leszna.
To było naprawdę wspaniałe 24 godziny spędzone wspólnie z całą ekipą LKB. To był czas niesamowitego dramatyzmu, wielkiego zmęczenia oraz ogromnej radości przy wręczaniu medali. Jedno jest też pewne, każdy z biegaczy podczas zawodów dał z siebie absolutnie wszystko, pokonując dziesiątki kilometrów, dzięki czemu Luboński Klub Biegacza pokonał 313,6km w czasie 24:11:37.

No i tradycyjnie parę zdjęć w naszej galerii.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.