Bieg na powitanie lata Luboń 10.06.2017r

Luboński Klub Biegacza po raz kolejny na przyjemność zaprosić wszystkich chętnych miłośników biegania do wzięcia udziału w V biegu na powitanie lata 12h.

Oto kilka szczegółów dotyczących biegu:
Bieg rozpoczyna się 10.06.2017 o godzinie 6:00
Zakończenie biegu nastąpi o godzinie 18:00
Biuro zawodów mieścić się będzie w dużym namiocie na stadionie przy ul. Rzecznej w Luboniu; będzie tam odbywać się start, punkt zmian oraz meta
Co 30 minut na pętle o długości 5 km ruszać będzie kapitan zmiany – reprezentant Lubońskiego Klubu Biegacza, wraz z chętnymi biegaczami, ilość pętli do pokonania przez biegaczy jest dowolna (dwie pętle: 1 okrężenie, 2 okrążenie)
Do biegu można się przyłączyć o dowolnej godzinie, każdy kto lubi biegać i świetnie się bawić jest mile widziany, serdecznie zapraszamy biegaczy spoza klubu – wpisowe to dobry humor
Dla biegacza i biegaczki, którzy przebiegną najwięcej pętli, organizatorzy przewidzieli nagrodę
Zawodnicy biegną na własną odpowiedzialność
Trasa biegu prowadzić będzie ścieżkami biegowymi oraz chodnikiem
Poruszamy się chodnikami w ciągłym ruchu ulicznym z zachowaniem przepisów KRD
Wyniki oraz lista startujących na bieżąco będzie aktualizowana i przedstawiana w internecie
Zapraszamy do obowiązkowej rejestracji na stronie http://lubonskikb.pl/12h/

W imieniu wszystkich klubowiczów Lubońskiego Klubu Biegacza serdecznie zapraszamy do udziału w tym biegowym happeningu i do zobaczenia już 10 czerwca 2017.

Dziewicze spojrzenie Roberta z góry.

Wróciłem do punktu wyjścia. Do zawodów, o udziale w których moja najlepsza z żon powiedziała: „Jak tam sobie chcesz.” Cokolwiek miało by to znaczyć. Nie wyszło wtedy tak źle, bo w generalce zdobyłem 3. miejsce w swojej kategorii wiekowej. To chyba bardziej za wytrwałość udziału w kolejnych biegach, a nie za wyniki. Podczas tego GP sukcesu raczej nie powtórzę, ponieważ zaczynam od 2. z 4 edycji cyklu.

   Dziewicza Góra to leżące na północ od Poznania wzgórze o wysokości 145 m.n.p.m. Pięknie tu – jak to w lesie. Wieża widokowa, gdzieś w chaszczach postawiono nawet krzyż papieski.
Trasa poprowadzona jest tak, że podczas jednej 5 km pętli na szczyt góry wbiega się dwa razy. Kilkaset metrów po starcie skręcamy do lasu, gdzie trafiamy na solidny podbieg. Potem w dół, trochę kluczenia po lesie, aż trafiamy na drogę prowadzącą do szczytu po raz pierwszy. Tu jeszcze nie ma większych trudności. Następnie zbieg, na którym dawno temu mój serdeczny przyjaciel próbował powalić drzewo przy pomocy roweru. Efektem był pieszy powrót do Poznania. Po zbiegu zbliżamy się do polany startowej, z której ścieżka prowadzi bezpośrednio na szczyt. Zupełnie jak w górach. Najlepszą część trasy organizatorzy zostawili na koniec. Spod wieży widokowej kierujemy się w stronę najlepszej atrakcji trasy. Jest to najprawdziwszy górski downhill. Stromy i najeżony korzeniami kilkudziesięciometrowy zbieg, po którym kolana wyją z bólu niczym Edyta Górniak podczas wykonywania hymnu. Teraz zostaje tylko kilkaset metrów leśnej ścieżki prowadzącej do mety lub na drugą pętlę.

    Cykl biegów „Dziewicza Góra Biega” to doskonała zaprawa treningowa dla każdego, kto myśli o starcie w biegach górskich. To tu w ubiegłym roku przygotowywałem się do startu w Maratonie Karkonoskim. Tym razem chcę tylko pokatować moje Adidasy XT4, które od lipcowej Pogoni za Wilkiem kurzą się na stojaku 🙂

   Dziesięć kilometrów poniewierania się po lesie zakończyło się dla mnie z czasem 55.03. Patryk miał tu nieplanowany debiut z czasem 34.04 na 5 km.

P.S.
Do Czerwonaka musieliśmy z Patrykiem zdążyć po porannym udziale w Parkrun na Cytadeli. Tamtejszy bieg potraktowaliśmy rozgrzewkowo z wynikiem 26.14

Robert Zieliński LKB

FB_IMG_1450732140166 FB_IMG_1450732091240