Bieg Budowaną Drogą S5

20 listopada, wraz z moimi klubowymi kolegami Michałem i Dominikiem oraz Justyną i Patrykiem wziąłem udział w Biegu Budowaną Drogą S5 w Gnieźnie.

b167

Bieg – ciekawostka, która frapowała mnie bardziej niż maraton już od momentu zapisania się. Do września nie było wiadomo, czy będzie asfalt, gdzie dokładnie bieg się odbędzie, ponieważ organizator oszczędnie raczył nas aktualnościami z trasy. Nagle, chyba na początku października jest! Zdjęcia na profilu fb biegu przedstawiają asfalt. Chyba więcej nie potrzeba, by biec 🙂 Okazało się, że był to dla mnie najdziwniejszy bieg tego roku. Ale po kolei.

20161120_113646

Po dojechaniu naszym wesołym autobusem do pierwszej stolicy kraju zaparkowaliśmy pod CH Gniezno. I tu organizatorzy popisali się mistrzowskim wykorzystaniem tego, co mieli już wybudowane. Wydawanie pakietów odbywało się wewnątrz galerii w pobliżu wejścia, gdzie można było spokojnie się ogrzać przed wyruszeniem w nieznane. W pakiecie izotonik, okolicznościowy kubek i niespodzianka: jako jedyny otrzymałem smycz jakiejś pizzerii diRoberto – wszystko zapakowane w materiałową torbę.  Dowóz  na miejsce startu odbywał się autobusami zbiorkomu – zaraz po wejściu szyby były tak zaparowane, że świata nie było widać, nie wiadomo gdzie nas wieziono, a po wyjściu czułem się jakbym się znalazł w innej rzeczywistości. Pusta droga bez oznaczeń, a w telefonie lokalizator pokazuje Mieleszyn. Dziwne uczucie stać na drodze, której nie ma jeszcze na mapach Google 🙂 Widok po wyjściu z autobusu to kilka aut organizatorów, quady zabezpieczenia trasy, koparki w tle i nic poza tym.  W powietrzu unosił się jeszcze zapach świeżo wylanej masy bitumicznej. Kilka tygodni wcześniej drogi jeszcze tu nie było.

20161120_113623

Miasteczko biegowe pod namiotami. W jednym namiocie depozyt, po drugiej stronie drogi w innych ławki i stoły strefy żywieniowej. Kawałek dalej bramy startu i mety. Dobrym pomysłem było ustawienie toitoi od zawietrznej 🙂 Brakowało tylko jakiegoś mocnego rockowego grania, skoro organizator nosi dumna nazwę Rock&Run.

15168914_1882051178685309_1528894265088106115_o

W kolejce do depozytu musieliśmy chwilkę postać, ale załoga uwijała się jak mogła by zdążyć przed startem wszystkich obsłużyć. Zaraz potem udaliśmy się na małą rozgrzewkę, bo do startu zostało niewiele czasu.

20161120_113618

W końcu odliczanie i w trasę. Szerokość dwóch pasów drogowych pozwalała „rozbiec” się na całą szerokość. Szczegółowe informacje o przebiegu trasy wyglądały tak:

– 2,8km trasy jest w poziomie,
– 2,6km trasy pod górkę ze spadkiem około 0,3%,
– 1,0km trasy pod górkę ze spadkiem około 0,8%
– 2,6 km trasy jest z górki ze spadkiem około 0,3%
– 1,0 km trasy z górki ze spadkiem około 0,8%

Pierwsze 700m trasy będzie pod górkę ze spadkiem 0,3%, finisz z górki ze spadkiem 0,3%. ”
W praktyce wyglądało to tak, że w jedną stronę było delikatnie pod górę i pod wiatr. Z powrotem po nawrotce było już lepiej, ale ten kto siłował się z wiatrem, w drodze powrotnej był już zbyt zmęczony, by z tym wiatrem pognać. Mi udało się biec w grupie, dlatego miałem dość sił na utrzymanie dobrego tempa do mety.

s5_0456

Trasa bez jednego kibica. Dosłownie było ich trzech: jakaś zbłąkana para z owczarkiem niemieckim. To już nawet w głębokim lesie jest więcej admiratorów. A to wiewiórka rzuci żołędziem z drzewa, a to ptak zrobi zrzut w locie. Czasem jakiś leśnik rzuci mięsem w geście sympatii dla biegacza. A tu nic, tylko wiatr hula. Jest na to rada: wystarczy nieco głośniej podkręcić muzykę w słuchawkach.

s5_0534s5_0417

15138587_1882091318681295_8117042285727806313_o

Kiedy odebrałem już medal, na zupę i drożdżówę nie musiałem jakoś specjalnie czekać, ale kiedy dobiegali kolejni zawodnicy kolejka rosła w zastraszającym tempie. Jednak zadbano o to, by nikt nie zmarzł. Każdy dostał folię termiczną. Kiedy dobiegł Michał kolejka miała już ponad 50m.

s5_0980

 Jednak Michał użył swojego nieodłącznego uroku osobistego i sporo szybciej załatwił sobie posiłek regeneracyjny 🙂

s5_1097

Bardzo udana impreza, przyjemna trasa i udana organizacja. Świadomość, że już więcej bieg na tej trasie się nie odbędzie również dodaje wyjątkowości wydarzeniu. Jednak, jak dowiedziałem się z nieoficjalnego źródła, prace przy budowie drogi idą pełną parą i jeśli nadal będą posuwać się w tym tempie, to jest możliwość zorganizowania jeszcze jednego takiego biegu. 🙂

20161120_110649

Nasze wyniki:

Robert Zieliński, msc 47, czas 41:55

Dominik Pochylski, msc 367, czas 54:49

Michał Mielcarek, msc 547, czas 1:14:51

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.