Członkowie

Klub zrzesza 32 biegaczy.

Marek Siuda
Marek_Bieg O sobie

Do biegania namówił mnie przyjaciel, z którym pojechałem do Międzybrodzia Żywieckiego polatać na paralotni. A żeby latać trzeba biegać – takie powiedzenie paralotniarzy. I tak się zaczęła przygoda z  bieganiem a dokładnie 1 maja 2014r – pierwsze 3 kilometry pod górkę a potem było już  z górki. Co prawda wolę latać, pływać (przyczyna prozaiczna w młodości na nartach zerwałem w kolanie przednie wiązadło krzyżowe) – ale okazało się, że i z taką ułomnością można biegać. A jak już biegać to na maksa i pierwszy maraton pokonałem oczywiście w Poznaniu tego samego roku z czasem 4.19.53. Do Lubońskiego Klubu Biegacza zapisałem się 11.11.2014 bo chciałem koniecznie biec w Biegu Niepodległości – zapisałem się i tak nie pobiegłem.  Największy sukces to życiówka 15.05.2015 w 15 Cracovia Maraton (czas 3.34.12), ukończenie triatlonu w Poznaniu 2016 (dystans olimpijski – czas 2.51.50) i zdobycie Korony Maratonów.
Ulubiony dystans 15km. Najbliższe plany: poprawić czas na maratonie i może kiedyś wystartować 1/2 triatlonu. Pracuję w MPK (Nadzór Ruchu) i z żoną zajmuję się własną firmą IzMark tj.: produkcją, montażem i serwisem rolet wewnętrznych, zewnętrznych, moskitier, żaluzji i innych przesłon okiennych.  Nad bieganie przedkładam oczywiście latanie i pływanie. Biegam by trzymać formę i wagę.

Sławomir Budziszewski
O sobie
Zacząłem biegać dla kondycji, a przede wszystkim żeby pokazać że nie jestem aż takim cieniasem. Przygodę z bieganiem zacząłem na moim pierwszym maratonie w październiku 2005. Mój najlepszy wynik w maratonie to 3:56:06, ale najlepszy bieg dla mnie to „nocny półmaraton” we Wrocławiu czas 1:42:27. Ulubiony mój dystans to 10km. Chciałbym w przyszłości wziąć udział w festiwalu biegowym w Krynicy. Jestem od samego początku związany z Lubońskim Klubem Biegacza. Na co dzień pracuję jako monter sieci trakcyjnej, żeby tramwaje mogły jeździć (ten od drutu jezdnego).
Michał Gil
O sobie

Zacząłem biegać latem 2009 roku, kiedy w Luboniu został zorganizowany bieg uliczny na dystansie 5,5 km. Postanowiłem spróbować swoich sił i od razu polubiłem bieganie. W LKB jestem od 2011 roku, raczej nie było wyraźnych przyczyn, dla których wstąpiłem do klubu. Po prostu pewnej soboty przyszedłem na trening klubowy i spodobało mi się wspólne bieganie Zdecydowanie moim największym sukcesem biegowym jest ukończenie tegorocznego półmaratonu w Grodzisku Wielkopolskim i ustanowienie tam życiówki 1:39 Nie mam ulubionego dystansu. Nieźle sobie radzę na każdym dystansie powyżej 800 metrów. Moim marzeniem jest ukończenie poznańskiego maratonu, brak kontuzji i możliwość biegania do starości. Chodzę do VIII LO w Poznaniu. Dodatkowo jestem uczniem Państwowej Szkoły Muzycznej w Poznaniu. Moimi zainteresowaniami poza bieganiem jest gra na puzonie, jazda na nartach i windsurfing.

Ola Kaźmierczak
O sobie

Przygodę z bieganiem zaczęłam dwa lata temu. Co mnie przekonało? Chyba instynkt i chęć zmiany stylu życia na lepszy niż prowadziłam wcześniej. Kiedy zaczęłam biegać, automatycznie zaczęłam się lepiej odżywiać i dbać o siebie. W klubie jestem od niedawna. Wiosną tego roku postanowiłam wziąć udział w półmaratonie i musiałam się jakoś przygotować. Dzisiaj dziękuję członkom LKB za każdy trening i zaufanie. Moim największym sukcesem biegowym było wzięcie udziału w Lubońskim Biegu Niepodległości jako pacemaker, bo bieganie dla siebie jest fantastyczne, ale dla innych jeszcze lepsze. Moim ulubionym dystansem jest 14 km, bo tyle zazwyczaj wynosi trasa mojego treningu. Chciałabym zachęcić jak najwięcej osób do biegania i motywować ich do spełniania swoich marzeń, bo nie ma rzeczy niemożliwych, są tylko ograniczenia, które sami kreujemy w swojej głowie i które znikają kiedy tylko zmieniamy nastawienie. Na co dzień jestem studentką UAM na wydziale historycznym, pracuję w sklepie sportowym i trenuję boks, muay thai/k1 i judo no i oczywiście….biegam, kiedy tylko mam czas.

Robert Zieliński
O sobie

Początki mojego biegania to rok 2000. Potem przerwa, jednak co jakiś czas do biegania wracałem. W 2007 roku przygotowywałem się nawet do Maratonu Poznańskiego, ale kontuzja kolana uniemożliwiła mi start. Tak konkretnie i z nastawieniem na cel biegam od 2012 roku. Bieganie z początku było dla mnie urozmaiceniem dla roweru. Obecnie to rower zszedł na dużo dalszy plan. Członkiem Lubońskiego Klubu Biegacza jestem od marca tego roku. Do Klubu wstąpiłem z dwóch powodów: chciałem pomóc przy organizacji Biegu dla Maćka oraz nauczyć się biegać w grupie, ponieważ dotąd zawsze trenowałem sam. Moje największe osiągnięcie biegowe to zdobycie Korony Maratonów Polskich w ciągu roku. Nie mam ulubionego dystansu. Na każdym czuję się dobrze, ponieważ czerpię radość z biegania i nie traktuję tego jako obowiązek. Plany i marzenia biegowe? Może ultra, może triathlon? Na 40 urodziny obiecałem sobie 10 km poniżej 40 minut. Pracuję w odlewni. Jeżdżę trochę na rowerze, a od roku zgłębiam tajniki pływania.

Klaudiusz Siuda
O sobie
Moja przygoda biegowa zaczęła się na dobre (w 2014r) wkrótce po tym jak mój tata oprócz innych dyscyplin sportowych jakie uprawiał zaczął jeszcze biegać . Po jego namowie i ja zacząłem pokonywać pierwsze dłuższe dystanse. Teraz po wspólnych cotygodniowych wyjazdach na pływalnie (jest to moja ulubiona dyscyplina sportu) zdarza się często, że z tata jeszcze razem biegamy. To zaowocowało wstąpieniem do Lubońskiego Klubu Biegacza. Moim dotychczasowym największym sukcesem biegowym jest zajęcie pierwszego miejsca w biegu na 10km ( M16) w Zaniemyślu. Ulubiony dystans 15km. Oprócz pływaniem interesuję się koszykówką i piłką ręczną. W przyszłości chciałbym wystartować w triatlonie.
Michał Mielcarek
O sobie

Swoją przygodę biegową rozpocząłem dwa lata temu od startu w III Lubońskim Biegu Niepodległości był to mój debiut bo najlepiej debiutować na własnym podwórku. Do biegania skłonił mnie mój szwagier. Po przebiegnięciu przez niego pierwszego półmaratonu powiedziałem, że za rok startuje z nim i tak właśnie się zaczęło. Do Lubońskiego Klubu Biegacza należę od około dwóch lat; wstąpiłem do klubu ponieważ zobaczyłem ile serca wkładają członkowie klubu w przygotowanie biegu i chciałem być też częścią tego przedsięwzięcia nie tylko od strony biegowej, ale również od strony organizacyjnej. Moim największym sukcesem jest pokonanie półmaratonu. Ulubionym dystansem jak 5/10 km. Najbliższymi planami jest Poznański półmaraton. Interesuję się Piłką nożną oraz Formułą 1.

Agnieszka Meller
O sobie

Do biegania namawiał mnie mój mąż, w końcu uległam namowom i w sierpniu 2014 roku wzięłam udział w swoim pierwszym biegu. Była to Chyża dziesiątka we własne urodziny. Potem moje bieganie zostało zawieszone, ponieważ zaszłam w ciąże i urodziłam Naszą Zosieńkę. Po porodzie Marcin znów zaczął mnie namawiać do powrotu do biegania, wydawało mi się to niemożliwe, bo jak pogodzić bieganie z opieką nad córeczką, ale nie ma rzeczy niemożliwych i już 14.09.2015 wróciłam do biegania, a raczej marszobiegu, ponieważ po rocznej przerwie nie było to takie proste. 17.10.2015 wzięłam udział w pierwszych zawodach po przerwie, a potem 11.11.2015 był V Luboński bieg niepodległości. Największy sukces hmm to udział w V lubońskim biegu niepodległości. Najbliższe plany biegowe to bieg mikołajkowy i walentynkowy, a co będzie dalej to czas pokaże, ponieważ moje bieganie uzależnione jest od startów Marcina i opieki nad Zosieńką. Do Lubońskiego Klubu Biegacza należę od około 2 lat. Poza bieganiem należę do klubu tańca towarzyskiego Alegria.

Marcin Meller
O sobie
Przygoda z bieganiem zaczęła się od spontanicznej decyzji, że za 3 miesiące przebiegnę półmaraton. Nie zapomnę pierwszego treningu, który odbył się zaraz po wizycie u dentysty. Ubrany w ciepły dresik przy temperaturze -5C. Przygotowania teoretyczne, które wchłonąłem z internetu zacząłem stosować w praktyce i rozkręcałem się. W tym samym roku ukończyłem maraton. Lokalny patriotyzm oraz chęć przynależenia do grupy skłoniła mnie w 2013 roku do przystąpienia do LKB. Dla mnie sukcesy biegowe są tym bardziej cenne, im są trudniejsze. Nie wiem co ze mną nie tak, ale lubię być bardzo zmęczony po bieganiu, bo wtedy mam satysfakcje. Na początku sukcesem było przebiegnięcie pierwszego półmaraton Poznań 2013r, potem Maraton Poznań 2013r i tak się rozkręcałem. Potem przyszedł czas na koronę maratonów Polski (2014-2015), Ultra maraton GWINT 55km (2015r), a najbardziej trudnym wyzwaniem okazał się 24h bieg sztafetowy w Rawiczu, bo przebiegnięcie paręnaście razy testu Coopera w tempie maksymalnym w ciągu doby dla drużyny LKB dawało siłę i spełnienie pomimo walki z organizmem. Startuję w biegach od 10km do… zobaczymy co da się zrobić. Rozmyślając nad planami i marzeniami biegowymi trzeba sobie stawać coraz wyżej poprzeczkę i mieć z tego satysfakcję, bo osiąganie celów, które rok wcześniej były „nierealne” daje pozytywnego kopa . Właśnie dlatego marzenia chcę zamieniać w historię, bo czas zbyt szybko ucieka, aby marnować go. Po za bieganiem zajmuję się zawodowo pstryczkami elektryczkami, rurkami wodnymi czy kanalizacyjnymi oraz ogólnie mówiąc budownictwem. Lubię budować, naprawiać czy majsterkować. Przedtem moim hobby były piłkarzyki, a teraz bieganie oraz taniec towarzyski.
Ewelina Wysocka-Babst
O sobie

Moja przygoda z bieganiem zaczęła się w październiku 2014. Zaczynałam od spacerów z kijkami 3km , 5km, po miesiącu zaczynałam przeplatać marsz z truchtem 100m 300m. I tak po miesiącu , zupełnie jakby przypadkiem przebiegłam bez „postoju „ pierwsze 3 km, z których byłam dumna jakbym co najmniej zawody wygrała, to było moje pierwsze zwycięstwo a później tak jakoś poszło coraz dłużej coraz dalej… Co mnie skłoniło do biegania do podjęcia aktywności fizycznej? Karetka która zabrała mnie z okresowych badań z medycyny pracy z podejrzeniem zawału – stresująca praca, ciągłe dojazdy, godziny spędzone w biurze i aucie , i właśnie wtedy podjęłam decyzje że muszę coś ze sobą zrobić. Przez te dwa lata ukończyłam 12 półmaratonów, niezliczoną ilość zawodów 10 km, dwa maratony…ale najbardziej jestem dumna z ukończenia ultramaratonu crossowego GWiNT. Średnio w miesiącu przebiegam ok 300 km. Teraz w planach kolejne ultra bo uwielbiam przełamywać sama siebie. Poza bieganiem uwielbiam czytać kryminały, no ale niestety ciągły brak czasu. A i zapomniałabym dodać może nie biegam szybko ale za to dokładnie .:)

Mikołaj Babst
O sobie

Swoją przygodę biegową rozpocząłem we wrześniu 2014. Zacząłem biegać dla zdrowia. Do Lubońskiego Klubu Biegacza wstąpiłem w 2016. Wstąpiłem ze względu na naprawdę świetną atmosferę w LKB – co było widać podczas imprez biegowych. Największy sukces to Poznań Maraton 2015 – pierwszy i prawdopodobnie ostatni w moim wykonaniu. Ukończony w dobrym zdrowiu. Ulubionym dystansem jest 5km. Marzenia biegowe jak dla mnie to Biegać dla zdrowia, bez parcia na wyniki i bicie „życiówek”. Jestem menadżerem i udziałowcem firmy w branży stolarki otworowej. Serce mam niebiesko-białe, jestem kibicem Kolejorza. Poza tym jestem zapalonym narciarzem. Ze spraw poważniejszych interesuję się polityką – jestem członkiem stowarzyszenie Endecja Narodowa Demokracja.

Marta Gidaszewska
O sobie

„Wiele osób zupełnie naturalnie pod wpływem biegania zmienia całe swoje życie” jest to cytat z którym się zgadzam w 100%. Kiedy w 2013r. w moje życie prywatne legło w gruzach i musiałam zacząć od nowa i na nowo żyć wtedy wpadłam na pomysł, że bieganie jest tym czego potrzebuje. Na początku wychodziłam potruchtać potem przemieniło się w to bieganie z nastawieniem, aby wydłużać czas swoich treningów. I nawet nie pamiętam jakie to były dystanse, gdyż wtedy biegałam bez zegarka czy też aplikacji Endomondo. Moje treningi urozmaicałam z siłownią, z którą związałam się na 1,5 roku. Pierwsze zawody 11.11.2013r podczas 3 Lubońskiego Biegu Niepodległości zmieniły moje podejście do biegania. Pierwszy raz poczułam tą adrenalinę, której każdy biegacz potrzebuje. I od tamtej pory biegam z systematycznym testowaniem siebie na zawodach. Są to różne dystanse od 5 km do Ultramaratonu na dystansie 55 km. Dużo czy mało? – to bez znaczenia, bo to nie tylko kilometry mają znaczenie a nabyte doświadczenia. Ludzie pytają co mi dało bieganie? Po pierwsze zdrowie, mam większą świadomość swojego ciała i nad tym na pewno dalej będę pracowała, po trzecie cierpliwość – bo jeśli chcemy w bieganiu, ale także w życiu coś osiągnąć musimy być po prostu cierpliwi i uparcie dążyć do założonego celu. Poznałam wiele wspaniałych i zwariowanych tak samo jak ja ludzi, bo biegacze to taka wielka mafia, która pozytywnie nakręca do działania i dlatego od wakacji 2016r. należę do Lubońskiemu Klubu Biegacza. Oprócz biegania interesuje się jogą, którą trenuję od roku i na każdych zajęciach coraz bardziej zadziwia mnie moje ciało i praca jaką wykonuje. A przede wszystkim jest to oaza dla umysłu. Na co dzień pracuję w Szkole Podstawowej nr 2 jako nauczyciel edukacji wczesnoszkolnej i mimo, że w dzisiejszych czasach nie jest to łatwa praca to uwielbiam pracować z dziećmi. Moim marzeniem jest jeszcze zrobienie studiów podyplomowych na Akademii Wychowania Fizycznego, czy to się uda na pewno…..

Arkadiusz Bednarski
O sobie

Generalnie zawsze byłem jakoś związany ze sportem. Jednak kiedy zacząłem pracować nie miałem czasu na sport bądź zawsze było coś innego takie wymówki. Pewnego dnia w pracy (praca biurowa) stwierdziłem, że trzeba byłoby to zmienić i się poruszać. Była ładna pogoda i postanowiłem przebiec się po Luboniu. Jak się okazało kondycja była zerowa z tego co pamiętam może przebiegłem około 1 km pomyślałem dramat. W związku z tym, iż jestem osobą zawziętą postanowiłem sobie od razu za cel a zarazem marzenie ukończyć królewski dystans maraton.  Jak Sobie postanowiłem tak zrobiłem moje pierwsze zawody to XII Maraton Poznański w 2011r. Tak się zaczęła moja przygoda z bieganiem, która trwa do dzisiaj. Do klubu wstąpiłem 01.01.2017r. czyli jestem nowym klubowiczem J ale tak naprawdę już od dłuższego czasu przymierzałem się do tego kroku. Teraz jestem pewien, że to bardzo dobry krok, ponieważ jak wiadomo bieganie jest sportem indywidualnym, ale to w grupie jest siła. Jednakże największy wpływ na to, że wstąpiłem to ludzie, którzy tworzą LKB. Obserwując wcześniej trochę z boku biegaczy i ludzi LKB zauważyłem, że to jest to świetna ekipa z misją i pasją co mnie bardzo urzekło po prostu tworzą taki TeamSpirit. Dlatego miło mi, że mogę się stać częścią takiego świetnego zespołu. Mój ulubiony dystans to oczywiście maraton, ponieważ po 21 km jest on nie przewidywany i to jest najciekawsze. Poza tym tak jak wspomniałem to był mój pierwszy start w zawodach. Sukcesem dla mnie jest każdy ukończony bieg na każdym dystansie. Trudno wybrać jeden najważniejszy sukces. Jeden z ciekawszych sukcesów myślę, że to bieg na 100 km Super Calisia koło Kalisza w 2014r., który ukończyłem w czasie 10 h 21 min. Jednak mam nadzieje, że jeszcze sporo sukcesów przed mną i przed LKB.

Patryk Zieliński
O sobie

Do biegania zachęcił mnie mój tata w 2015r. Zacząłem osiągać moje pierwsze sukcesy głównie w dystansie, spodobało mi się bieganie ale dopiero jakiś czas później zacząłem biegać regularnie. Moim największym sukcesem w bieganiu jest zrobienie półmaratonu po którym rodzice kupili mi zegarek do biegania co zmotywowało mnie jeszcze bardziej. Moje ulubione dystanse to 5 i 10km. Oprócz biegania chodzę także na basen (również dzięki tacie). Chciałbym także w przyszłości ukończyć maraton. Wstąpiłem do LKB bo spodobała mi się możliwość bycia częścią klubu biegowego w moim mieście.

Grzegorz Pluciński
O sobie

Każdy kiedyś biegł, no może prawie każdy, ja też biegłem. Biegłem do szkoły, bo zaspałem, biegłem aby dogonić autobus ruszający z zatoczki i jeszcze gdzieś na pewno biegłem (o! na WF-ie).Ale nie znaczy to wcale, że biegałem. Chodziłem na siłownię i nie uważałem za celowe wykonywanie zbędnych ruchów. Do podjęcia decyzji o zmianie rodzaju uprawianej aktywności skłoniła mnie wyprawa rowerowa do lasu. Beznadziejna kondycja w wieku 40 lat, dramat. Czas się wziąć za siebie. Na fali mody na rower, bieganie i aktywne spędzanie czasu, spróbowałem więcej niż jeden raz i … wciągnąłem się. Biegam, jeżdżę rowerem. Z miesiąca na miesiąc szło mi coraz lepiej. Pierwsze 5 km, 10 km i w końcu połówka. Najbardziej zadowolony byłem z pierwszego półmaratonu jaki ukończyłem.To był sygnał, że można, że włożona praca owocuje osobistym sukcesem. Nadal 21 km to mój ulubiony dystans. Jest jeszcze wiele do zrobienia. Wiele minut do urwania. Od dłuższego czasu nosiłem się z myślą o podpięciu się do jakiejś grupy biegowej. Głównie ze względu na to, że bieganie w zespole jest dla mnie motywacją do systematycznego treningu a co za tym idzie do dalszego rozwoju. Przyszedłem na trening, poznałem kilka osób i oto jestem i piszę kilka słów o sobie. W kategorii sport najwięcej czasu w życiu poświęciłem na zajęcia siłowe. Nadal odwiedzam salę treningową. Jeżdżę rowerem. Uwielbiam wędrówki po górach.

Krzysztof Czech
O sobie

Na studiach miałem kolegę który biegał. Nie rozumiałem jak można biegać skoro można podjechać autem. W 2008 zacząłem chodzić na treningi judo które nieco uzależniły mnie od ruchu. Nie zawsze udawało mi się dotrzeć na trening więc spróbowałem wyjść pobiegać. Mieszkałem na Jana Pawła II i mój pierwszy bieg to trasa dom – okolice Gimnazjum nr II na Kołłątaja czyli jakieś 2 km. Stamtąd odwiózł mnie do domu kumpel – nie byłem w stanie się ruszyć. Wysiłek zupełnie inny niż na statycznym judo i chyba to mi się najbardziej spodobało. Później było już z górki, jakiś pierwszy półmaraton a potem maraton w Poznaniu (2011 rok / 4h23min – dziwne uczucie, biegniesz 40 kilometr a widzisz jak ludzie z medalami już cisną w tramwajach do domu). Póki co to najlepszy rezultat to złamanie 1:30 (1:29:30) na półmaratonie w Tarnowie Podgórnym (dziwne uczucie, kończysz bieg a tam niemal pusto, jedynie kilku czarnoskórych w strefie mety). Dwa lata temu przy przeprowadzce z Jana Pawła pod nowy adres też w Luboniu pudło z medalami było jednym z cięższych. Od początku istnienia LKB jestem jego członkiem. Biegłem kiedyś przez Luboń i podbiegł do mnie Mieciu z informacją że jest taki pomysł na klub i tak się potoczyło. Klub się rozwijał, poznałem tu wielu fajnych ludzi a i przebieg klubowej imprezy karnawałowej w lutym 2015 spowodował że w listopadzie ’15 urodziła się Lenka, moja córka 😉

Robert Kurys
O sobie

Witam. Biegać zacząłem w 2011 roku. Pierwszy start to 1 Luboński bieg Niepodległości. Zacząłem biegać bo sport zawsze mi towarzyszył. Przez 10 lat trenowałem karate(1992-2002). W 2000 roku kończyłem SMS(szkołę mistrzostwa sportowego) w Poznaniu. W LKB jestem od 2014 roku. Mój sukces biegowy to każdy trening. Plany na 2017 to maraton. Marzenia to kiedyś jakiś ultras ale czas pokaże. Pracuje jako kierowca i nie wyobrażam sobie innej pracy.

Mieczysław Gauza
O sobie

Zacząłem biegać w szkole podstawowej. Na WF-ie trenowaliśmy przełaje.Potem na wiele lat bieganie przegrało z piłką. Kiedy w Poznaniu, gdzie wtedy mieszkałem odbył się pierwszy maraton pomyślałem czemu by nie spróbować.
Moją pierwszą imprezą biegową w której wziąłem czynny udział to 2 Maraton Poznański w 2001 roku. Potem już jako mieszkaniec Lubonia postanowiliśmy skupić miłośników biegania w klubie. Wspólnie ze Sławkiem Budziszewskim i Kubą Mączkowiakiem postanowiliśmy założyć w Luboniu klub biegacza. Moim ulubionym dystansem jest półmaraton. Najtrudniejszym biegiem w którym wziąłem udział to bieg górski na Śnieżnik.
Sukcesy biegowe są jeszcze przede mną…
Rafał Nuckowski
O sobie

Moja przygoda biegowa zaczęła się od decyzji, którą podjęliśmy razem z żoną. Cel: ukończyć triathlon na dystansie olimpijskim. Jako że jedną ze składowych jest bieg, od niego zacząłem przygotowania. Do wstąpienia do LKB skłonił mnie widok biegaczy w żółtych koszulkach przemierzających ulice Lubonia. Jako, że jestem od ponad 10-ciu lat lubonianinem postanowiłem również zakładać żółty trykot:)

Moim największym sukcesem jest trzykrotne ukończenie triathlonu na dystansie Ironmann. Ulubiony dystans to maraton. Poza bieganiem i triathlonem gram również w tenisa oraz squash’a.

Renata Bartoszek
O sobie

Do biegania zmotywował mnie mój trener Roger z Roger’s Gym Academy, to na jego hardcorowych treningach elementem odpoczynku było bieganie;). Na pierwszym treningu LKB pojawiłam się gościnnie w 2015 roku-Koledzy z klubu powiadomili mnie o możliwości biegu w Krzesinach, którego nie ukończyłam 🙁 . Jestem osobą która się nie poddaję i w listopadzie wystartowałam w V lubońskim biegu niepodległości.Widząc jaka panuje atmosfera na treningach LKB postanowiłam dołączyć do klubu. Największym moim sukcesem jest zdobycie III miejsca K30 w biegu „zabiegaj o fundusze”, który odbył się na poznańskiej malcie. Najlepszy mój wynik to 00:49:53 osiągnęłam go na VI lubońskim biegu niepodległości. Jestem osobą aktywną: biegam, jeżdżę na łyżwach, nartach, rolkach, rowerze i pływam. Zawodowo zajmuję się prowadzeniem sklepu medyczno-ortopedycznego.

Maciej Granops
O sobie

Moja biegowa przygoda zaczęła się od biegówek. Po zakończonym sezonie brakowało takiej formy ruchu. Najbliżej było bieganie. Na początku była to kwestia znalezienia ujścia dla nadmiaru energii, której nie sposób uwolnić siedząc przy biurku. Z czasem odkryłem, że w bieganiu jest coś więcej. Moim największym sukcesem jest ukończenie Poznań Maraton 3.29 i przebiegnięcie kilku dłuższych od maratonu biegów. Lubie biegać dłuższe dystanse, te w których trzeba więcej powalczyć ze sobą. Każdy dystans wymaga innego podejścia i ta różnorodność daje wiele satysfakcji.

Damian Budziszewski
O sobie

Pełno prawnym członkiem LKB za namowa mojego taty zostałem w styczniu 2016. Sport odgrywa w moim życiu bardzo ważną role na co dzień jestem piłkarzem w Stella Luboń ale oprócz piłki nożnej pasjonuję się kulturystyką i MMA. Postanowiłem ,że do swojej pasji sportu dorzucę jeszcze bieganie. I złapałem bakcyla. W żółtej koszulce LKB chcę poprawiać swoje życiówki , a wraz z pozostałymi członkami klubu biegać w sztafetach. W tym roku pragnę zająć jak najlepsza lokatę w swojej kategorii wiekowej w GRAND PRIX Mosiny. W przyszłości chciałbym wystartować w maratonie.
Jakub Mączkowiak
O sobie
Dominik Pochylski
    O sobie

Każdy z nas swoją przygodę z bieganiem zaczął z jakiegoś powodu. Jedni zaczęli biegać bo znajomi namawiali, inni dla zdrowia czy schudnięcia, moda taka. Powodów do biegania jest bardzo wiele. Jedni z Nas biegają rekreacyjnie, inni zaś traktują je bardzo poważnie. Ja po prostu dla siebie. Bieganie to Ja. Biegam jak jest mi smutno, jak jestem zły, jak mam ochotę komuś przywalić… ale również dla pięknych widoków, ciszy i spokoju, powietrza, z fajnymi ludźmi, bieganie jest lekarstwem na wszystko. Luboński Klub Biegacza… w zasadzie miasto, gdzie spędziłem większość mojego życia…wiecie jak to jest… z fajną ekipą zawsze raźniej, trening klubowy, spotkania, wspólne wyjazdy na zawody… czego chcieć więcej.

Justyna Zielińska
O sobie

Moja przygoda biegowa zaczęła się w lipcu 2014 roku, a pierwszy dystans wynosił 2,45 km. Do biegania skłonił mnie nadmiar mojego ciała, zazdrość, i nerwy. Bieganie mnie wycisza. Do Lubońskiego Klubu Biegacza wstąpiłam w styczniu 2017 roku, z nadzieją na lepszy rozwój formy biegowej i chęci bliższego poznania pozytywnych ludzi, których ten klub zrzesza i przyciąga. Jak do tej pory moim największym sukcesem biegowym jest mój pierwszy maraton przebyty w Poznaniu w 2016 roku. Ale wszystko przede mną. Nie mam ulubionego dystansu, lubię wyzwania, ale na razie najczęściej biegam dyszki. Uwielbiam łazić po górach, czytać książki i jeździć na rowerze.

Jacek Kamiński
O sobie

BIEGAM BO SIĘ DOBRZE CZUJĘ, CZUJĘ SIĘ DOBRZE BO BIEGAM !!!
To moje motto biegowe. A zaczęło się wszystko banalnie. Najpierw była jazda rowerem,którą wręcz uwielbiam. Tysiące kilometrów zrobione wokół Poznania praktycznie bez przerwy zimowej. Ale właśnie zima była tą iskra, która spowodowała, że zacząłem myśleć o sportowej alternatywie na tą porę roku. Wybór padł na bieganie. Kto bardzo przyczynił się do tego chyba nie muszę mówić. Oczywiście mój brat Sławek, który zakładał LKB i któremu należy się pełen szacun. Wierzcie mi założyć takie stowarzyszenie to nie lada wyczyn. Ale wracając do mojego biegania to oczywiście początki były trudne z kontuzjami włącznie. Były też chwile, że chciałem zrezygnować,ale odzywało się moje drugie ja. Ono mi zawsze pomaga. I tak do dzisiaj sobie biegam z różnymi rezultatami,ale biegam. Teraz mam dodatkową motywację. Jestem biegaczem LKB i mogę już oficjalnie założyć koszulkę, która daje moc. Moje osiągnięcia biegowe nie są wielkie:kilka maratonów, nieco więcej połówek no te i krótsze biegi.czasowo zawsze staram się być w pierwszej połowie startujących. W zeszłym roku udało mi się zrobić koronę półmaratonów. Medal jest na czołowym miejscu. Z nietypowych sukcesów biegowych mogę wymienić jeden maraton, dwa półmaratony i Luboński Bieg Niepodległości, które przebiegłem z wózkiem i wnukiem w środku. To było naprawdę przeżycie. Szczególnie maraton, który był moim pierwszym w życiu maratonem. Tego nie da się opisać to trzeba przeżyć. W tym biegu nie ja byłem zwycięzcą, ale mój wnuk on dał radę siedzieć, jeść i spać 4h 39 min. To tyle o moim bieganiu, które trwa już parę lat i mam nadzieję ,że będzie mi towarzyszyć jak tylko będę miał siły. Czego sobie i wszystkim członkom LKB życzę.
Darek Rubaszniak
O sobie

Moja przygoda z bieganiem rozpoczęła się w szkole w ramach „dobrowolnego obowiązku” treningów w SKS-ie. Potem była dość długa przerwa, do czasu trzycyfrowego wyniku na wadze. Najpierw na nowo oswajałem się z treningami, ale dość szybko podjąłem decyzję o starcie w zorganizowanej imprezie.Moim pierwszym startem był udział w maratonie poznańskim. Był to rok 2006. Ukończyłem! Od tamtej pory 80 ukończonych biegów, w tym 8 maratonów w Poznaniu. Już od dłuższego czasu zastanawiałem się nad dołączeniem do jakiejś grupy, aby wspólnie trenować. Wybrałem LKB, do którego przekonał mnie Robert Kurys. Z Robertem spotykamy się i biegamy wspólnie od kilku lat.Członkiem Klubu zostałem 1 stycznia 2017 roku. W Klubie jest fajna ekipa biegaczy, wspólne treningi dają cenne doświadczenia. Nie mam ulubionego dystansu, ale do każdego startu staram się odpowiednio przygotować. Moim nowym hobby od kilku lat jest zwiedzanie polskich gór. W przyszłości chciałbym przebiec ultramaraton.

Anna Babst
O sobie

Na „poważnie” zaczęłam biegać w czerwcu 2015 roku po najgłupszej kontuzji, jaka mi się w życiu przytrafiła (teraz już wiem, że schylając się po piłkę należy zachować szczególną ostrożność). Moją główną motywacją było zrobić na złość ortopedzie, który nastraszył mnie brakiem możliwości powrotu do pełnej sprawności kolana i koniecznością rezygnacji z aktywności fizycznej. Cóż, to było prawie dwa lata i trzy pary butów biegowych temu. Od tego czasu mam za sobą starty w biegach na dystansach od 1500 m do 21 km. Za swój największy sukces uważam życiówkę na ulubionym dystansie, wywalczoną ( a także wycierpianą i „wyprzeklinaną”) podczas 2. Rogozińskiego Półmaratonu (1:59:04). Przygoda z LKB zaczęła się we wrześniu zeszłego roku, kiedy, jeszcze „na dziko”, wystartowałam w żółtej koszulce w 2. PKO Biegu Charytatywnym. Moją największą pasją jest jeździectwo. Kontakt z końmi, jednymi z najpiękniejszych stworzeń, uważam za absolutnie niesamowite i unikalne przeżycie, wyjątkowy sprawdzian dla ciała i charakteru. Bliższe poznanie zwierząt, nie tylko koni, a także próba zrozumienia ich uczuć, zwyczajów i zachowania to główny powód, dla którego zrezygnowałam ze wszelkich produktów pochodzenia zwierzęcego (ale mój jadłospis to NIE trawa i kamienie). Moja kariera zawodowa ogranicza się na razie do bycia „humanem na biol-chemie” w liceum. Swoją przyszłość na pewno wiążę ze sportem. Ale czy będzie to pisanie o sporcie, ustalanie sportowcom diety (wege), czy ustawianie wystawy w sklepie sportowym, trudno powiedzieć…Keep calm and run, run, run…

Andrzej Lewandowski
O sobie

Właściwie odkąd pamiętam, to zawsze chciałem biegać. Ja chciałem, ale mi się nie chciało. Były ciekawsze atrakcje, poza tym brakowało kogoś, kto przyjdzie o umówionej godzinie, wyciągnie z domu,zmobilizuje do biegania. Wręcz przeciwnie – pod drzwiami stał rower i się z tego mojego chcenia śmiał („no co, jakie bieganie, jeżdżenie jest lepsze, więcej kilometrów, większe możliwości i w ogóle ciekawiej!”). W latach 2013-15 brałem nawet udział w lubońskich Biegach Niepodległości, ale raczej w ramach jednorazowych mobilizacji – i potem znowu przez kilka miesięcy zero na liczniku. Dopiero po ostatnim Biegu Niepodległości stwierdziłem, że w zasadzie to było super i że będzie mi tego brakować. Dlatego też szybko zapisałem się na kilka innych biegów, które na pierwszy rzut oka mi się spodobały. Przed biegami trzeba trenować, a samemu ciężko się zmusić. Stąd też potrzeba znalezienia ekipy do biegania i w konsekwencji zapisanie się do LKB. Moim sukcesem na razie jest każdy ukończony bieg, marzeniem – przebiegnięcie maratonu. Na razie wydaje się to niemożliwe, ale parę lat temu przebiegnięcie dychy też wydawało się niemożliwe. Oczywiście z roweru nie zrezygnowałem, uwielbiam wielokilometrowe, a najlepiej wielodniowe wypady. Trzeba będzie znaleźć czas na jedno i drugie. „W cywilu” zajmuję się prowadzeniem swojej działalności – biura rachunkowego. Poza tym uwielbiam czytać, no i – niech zwycięża Lech!

Rafał Frański
O sobie

Zdarzało mi się biegać jako nastolatek, ale brakowało systematyczności. Od dwóch lat jestem członkiem Lubońskiego Klubu Biegacza i mniej więcej tyle czasu biegam w miarę regularnie. Obecnie bieganie to dla mnie najlepsza forma odpoczynku, relaksu, odreagowania. W zeszłym roku spróbowałem ukończyć maraton i skończyło się na 35 km. W tym roku też spróbuje, oby nie było gorzej.

Łukasz Szajek
O sobie

W zeszłym roku za namową Marka ukończyłem pierwszy bieg w życiu ( nie będę pisać że go przebiegłem, bo było to zbyt mocne określenie ) W tym roku stwierdziłem że moja waga przekracza dopuszczalne normy i muszę się wziąć za siebie. Dlatego codziennie staram się przebiec 2-3 km i liczę że z czasem dystanse będą coraz dłuższe. Do LKB zapisałem się żeby miał kto mnie zmotywować , kiedy przyjdzie dzień gdy nie będzie mi się chciało. Moim największym i jak dotąd jedynym sukcesem biegowym jest ukończenie biegu „Zabiegaj o Fundusze” 24 września 2016 na dystansie 5400 m. Jest to na tę chwilę jedyna będąca w moim zasięgu odległość.
Interesuję się piłką nożną i grami video, a gdy mam możliwość lubię przeczytać dobra książkę (zazwyczaj fantasy lub s-f).

Adam Miniewski
O sobie

W latach szkolnych i studenckich sport był moją główną formą spędzania wolnego czasu. Sporty walki i piłka nożna to znaczna część mojego życia z tego okresu. To czas, w którym wydawało się, że góry można przenosić 🙂 To również czas, w którym często chęć zdobywania kolejnych poziomów sprawności fizycznej nie koniecznie idzie w parze z rozsądkiem … w końcu przesadziłem i chrupnęło. Później życie sportowo nijakie, początek pracy zawodowej – biuro non stop i kilkanaście lat dbania o linię – żeby była gruba i wyraźna 🙂 Moja aktywność ograniczała się głównie do zrzucania wiosną tych 3 kg, które nie wiadomo jakim cudem wskakiwały na kręgosłup zimową porą 🙂 W roku 2008, to co kiedyś chrupnęło, na długo ustaliło moją pozycję na horyzontalną. To był zdecydowanie przełomowy moment w moim życiu. Jak po długiej walce załapałem pion, postanowiłem już nigdy nie przewrócić się ponownie. Od tego czasu wiele się zmieniło w każdej sferze mojego życia. W krótkim czasie zgubiłem 7 kg, po kilku latach zmieniłem pracę, miejsce zamieszkania (pochodzę z Jeleniej Góry),… może też podejście do życia. W październiku 2016 postanowiłem spróbować biegania jako głównej aktywności uprawiania sportu – wcześniej było tylko dodatkiem do innych dyscyplin. Odpaliłem wszystkim dobrze znaną apkę, której nazwa zaczyna się na „E” i wystartowałem „ambitny” program treningowy 5 km w 3 miesiące :-). Otuchy dodawał mi nieustająco syn, który już wtedy wiedział jak smakuje 20 km wybiegane na raz – dzięki! W dużym skrócie, powoli kręgosłup z kolanami pozwoliły na 5 teraz pozwalają na 10 km. Można? Można, tylko z wolna i z ostrożna 🙂 Nigdy nie nastawiałem się na bieganie długodystansowe, jednak coraz częściej chodzi (może biegnie) mi po głowie, że to jest to co mi „lekarz przepisał” na dolegliwość zwaną życiem. Zdecydowałem się też korzystać z dobrodziejstw uczestniczenia w życiu LKB. Do tej pory dreptałem głównie samotnie, teraz już wiem, że wspólne treningi to zupełnie inna bajka. Zamierzam czerpać i dawać ile mogę, ale będę też słuchał głosu rozsądku – żeby nie chrupnęło 🙂 Na ten moment, jedyny cel biegowy to trwać w aktywności, która ma bezpośredni wpływ na komfort mojego życia. Wyniki pojawią się same i z pewnością będą miłym i motywującym dodatkiem do osiągania kolejnych „liczbowych” celów.