Duathlon Zielonka

30 października wziąłem udział w bardzo ciekawej imprezie biegowo-rowerowej. Duathlon to coraz bardziej rozwijająca się dyscyplina sportu. Polega na połączeniu biegania i jazdy rowerem, przy czym nie ma specjalnej reguły co do kolejności i dystansu poszczególnych etapów. Standardem jest bieg-rower-bieg, ale bywają również takie kombinacje jak 15km biegu i 80km rowerem.

wpid-20161030_151710

Impreza odbywała się w Puszczy Zielonka w miejscowości Zielonka. Już sam dojazd na miejsce był przygodą, bo prowadzi tam tylko jedna asfaltowa droga. Ale ja musiałem trafić akurat na tą inną,  o której nawet powiedzieć, że jest ubita to i tak za dużo. Z jednej strony sady, z drugiej pola, a pośrodku ja. Normalka. W końcu udało się dotrzeć do jakiejś cywilizacji i tam dowiedzieć się, że do celu jeszcze kilka kilometrów. Jakby tej przeprawy było mało, okazało się że rower zamocowany na dachu wyjechał sobie z mocowania bagażnika i trzymał się chyba tylko siłą woli. Sam bagażnik też już tracił integralność z autem. Nieźle musiałem wyglądać montując na powrót cały ten zestaw na dachu na dwa kilometry przed celem. Ale w końcu dotarłem na miejsce. Tam już wszystko poszło sprawnie: wydzielony parking, szybki odbiór pakietu i przygotowanie do startu. W pakiecie obowiązkowy zestaw ulotek, wafle ryżowe, ciacho, kupon na michę po zawodach i rzecz najlepsza: kubek! Ostatni taki dostałem na półmaratonie w 2013, ale poległ śmiercią tragiczną przez potłuczenie, więc ten na pewno się przyda.
I nawet jakoś szybko minęło wspomnienie, że niewiele zabrakło, a wystartowałbym na jakiejś Ukrainie pożyczonej od gospodarza. Bo wycofaniu się nie było mowy. To najbardziej wyczekiwany start tego roku. Nawet na maraton tak nie czekałem.

wpid-fb_img_1477936255530

Przed startem trzeba było rower wraz z kaskiem i, jeśli ktoś używa butami spd, dostarczyć do strefy zmian. Tam wieszało się rower za siodełko tak, że przednim kołem stał na ziemi, resztę rzeczy układało się w składanej plastikowej skrzynce. Układanie to dobre słowo: buty rozpięte i przygotowane do szybkiego założenia, kask rozpięty i ułożony na butach tak, aby założyć go jednym ruchem, obok łyżka do butów biegowych, które zawiązane miałem tak, by tylko je założyć i biec. Pół dnia oglądania filmików ze stref zmian sprawiło, że byłem perfekcyjnie przygotowany. W teorii. Bo w praktyce jeszcze nigdy takich kombinacji nie uskuteczniałem.

wpid-20161030_125048

Czas ustawić się na starcie. Pierwszy jest bieg na dystansie 4,8 km. Stoję wśród kilku znajomych, więc można zagadać tremę. Wreszcie start. Bieg zaczyna się lekko pod górę, potem zakręca na polną drogę, którą ktoś wcześniej spulchnił quadem. Przez pierwszy kilometr miałem wrażenie, że ci którzy biegną przede mną zapomnieli, że czeka ich jeszcze wyścig rowerowy i bieg.   Jakieś dwadzieścia osób zniknęło już za następnym zakrętem na podbiegu. Pomyślałem: zmierzymy się jeszcze na rowerze. Trasa biegu to mieszanka leśnych duktów z podbiegami poprowadzonymi ścieżkami ukrytymi w głębokim lesie. Przez cały bieg trzymałem w dłoni rękawiczki, aby na czas jazdy rowerem założyć od razu ciepłe. Drobiazg, ale bardzo ważny. Skończyłem z czasem 21.28 na 22 miejscu.

14876570_623863274483191_3592750654024051087_o

Po znalezieniu się w strefie zmian nie było czasu na myślenie. Bieg poszedł dobrze, szybko, bo wiedziałem, że na rowerze trochę odpocznę. Kiedy nogami zdejmowałem buty biegowe, jednocześnie zakładałem już kask i okulary. Buty rowerowe mam zapinane na klamry, więc zapięcie ich to też jeden sprawny ruch. Rower w ręce i w drogę. Zmiana zajęła 1m39s.

wpid-fb_img_1477945837198

Trasa rowerowa to cały przekrój nawierzchni: mokra trawa, mokre liście, mokra ziemia, mokry piach, bruk i asfalt, ale nie taki zwykły. Nawierzchnia żmudnie  tworzona latami unikalną metodą łatania łat łatami, tak że pierwotnej warstwy już nie widać. Telepie to tak, że nawet w lesie na korzeniach było lżej. Część rowerowa składała się z dwóch pętli po 8km. Jeden trudniejszy podjazd, dwa lekkie zjazdy i leśne drogi. Wszystko razy dwa. Gdzieś w połowie pierwszej pętli, zaraz po podjeździe dogoniłem i wyprzedziłem Krzysztofa, kolegę z pracy. Byłem przekonany, że zaraz mnie dogoni i tym razem mi pokaże plecy. Ale nie. Udało mi się utrzymać lekką przewagę nad nim aż do końca. Za to przed końcem drugiej pętli wyprzedził mnie pojawiający się czasem na naszych lubońskich treningach Ziemo.  To również mocny konkurent. Kiedy ja dawno temu bawiłem się w downhill, on startował już w rowerowych maratonach górskich. Na ostatnich metrach jeszcze chwila dla fotoreporterów, wśród nich Tomasz, którego zdjęcia zawsze są najwyższej jakości. W kolarstwie kolor żółty to kolor lidera wyścigu, trzeba się więc odpowiednio zaprezentować.

14852992_623866317816220_4018459933257277690_o

Przejechanie 16km zajęło 41m40s, tutaj wskoczyłem na 22 pozycję. Czas na ostatnią zmianę.
Trzeba dobiec z rowerem do swojej skrzynki, powiesić rower, zdjąć kask, zdjąć buty, założyć buty. Jednak te kilka treningów na sucho w domu na coś się przydało.  Wszystko trwało 1m02s.

14855927_693085730849874_8861257343944747056_o

Bieg po jeździe rowerem w tempie startowym to nie taka prosta sprawa. Po zejściu z amortyzowanego roweru bieg w startówkach odczuwa się jakby biegło się boso. Na szczęście po chwili to dziwne wrażenie mija. Tym razem do pokonania jest tylko 2,7km. Trochę z trudem udało się dogonić i wyprzedzić Ziemka. Tym razem nad nim utrzymałem przewagę do końca. Ten etap ukończyłem w 12m51s na 26 miejscu.
Po doliczeniu zmian ostateczny wynik to  1h18m40s i 22 miejsce na 148 startujących.

wpid-fb_img_1478005995076

Jak na pierwszy raz rewelacja. Wszystko poszło perfekcyjnie: biegi, zmiany, dzięki dobrze dobranym oponom rower jechał i skręcał dokładnie  tam, gdzie chciałem, co wcale nie jest takie oczywiste. Reszta wprawy przyjdzie z czasem, bo to na pewno nie był mój ostatni raz. Za bardzo mi się spodobało.

wpid-fb_img_1477905692225

Duathlon to bardzo ciekawa dyscyplina, gdzie będąc mocnym choć w jednym można dużo ugrać. Przykład? Patrycja Talar, zwyciężczyni kategorii kobiet po pierwszym biegu była na 9 miejscu. Na trasie rowerowej wyprzedziłem ją na trzy kilometry przed metą, dogoniła mnie w strefie zmian, rzuciła kask, rower i pobiegła. Miała stanowisko tuż obok mojego. Rower ukończyła na 46 miejscu. Prawie równo ruszyliśmy na ostatni bieg, z tym że ona momentalnie zniknęła mi z oczu. Była na mecie dokładnie 2 minuty szybciej ode mnie, co w tej konkurencji dało jej pierwsze miejsce open, a po podliczeniu pozostałych dało jej 15 miejsce open. Wiem, trochę to zawiłe, ale pokazuje ile jest możliwości do wykorzystania w jednej dyscyplinie.
W drodze powrotnej jadąc przez Biedrusko postanowiłem skrócić sobie drogę przez poligon. W weekendy jest tu możliwość przejechania do Złotnik. I tu również  moje zezowate szczęście mnie nie opuściło. Jadący z przeciwka radiowóz zatrzymał akurat mnie, choć przede mną przejechały dwa inne auta. Powód zatrzymania? Ciekawość. Rower z numerem startowym zamocowany na dachu auta widoczny jest z daleka. Pierwsze pytanie: A przepustka na przejazd jest? Drugie pytanie: A gdzie były zawody? No i tak po miłej rozmowie skończyło się pouczeniem, a ja mogłem już bez dalszych przygód dojechać do domu.

14858632_341464569541067_1796673718_o

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.