VII Bieg Niepodległości w Obornikach Wielkopolskich

Spośród wielu tegorocznych Biegów Niepodległości wybraliśmy z Justyną VII Bieg Niepodległości w Obornikach Wielkopolskich. Doszliśmy do wniosku, że nasze lubońskie dziurawe drogi znamy do tego stopnia, że moglibyśmy prowadzić serwis drogowy dla biegaczy :)
Bo lokalny patriotyzm to jedno, a zwiedzanie świata, choćby tego oddalonego o 40km to drugie. Poza tym, to chyba najstarszy z tej okazji bieg w Wielkopolsce.

wpid-20161111_100421

Do Obornik dotarliśmy przed godziną 10 z nadzieją na znalezienie dobrego miejsca parkingowego, a ze względu na temperaturę powietrza jak najmniej oddalonego od startu. 100m od biura zawodów i 3 minuty marszu do startu to najlepszy tegoroczny wynik 🙂  Biuro zawodów zorganizowane perfekcyjnie, w jednej sali wydawanie numerów, w kolejnej pakietów. Zawartość pakietu zapakowanego w materiałową siatkę to izotonik, makulatura i bawełniana koszulka. Podobno było jakieś zamieszanie z rozmiarami koszulek. Czy moja pasowała? Nie wiem. Czeka zapakowana w worek na ładną pogodę.

1

Po odebraniu numerów została nam godzinka do startu. A więc mały spacerek. Oborniki to ładne miasto, położone u zbiegu rzek Warty i Wełny – na tej drugiej odbywają się spływy kajakowe. Warto tu przyjechać na weekendową wycieczkę.

wpid-102

Kiedy już przygotowani do biegu szliśmy w kierunku Rynku, gdzie odbywał się start nie było jakoś specjalnie patriotycznie. Ale gdy stanęliśmy pośród ponad tysiąca osób w większości ubranych w koszulki z pakietu, wtedy nastrój zapanował już odpowiedni. Po chwili gdzieś z głośników zaczął dobywać się głos chłopca śpiewającego hymn. Pierwszą zwrotkę cześć ludzi przegadało, po drugiej cześć zaczęła klaskać z myślą, że to już koniec. Ale podczas trzeciej było już totalnie cicho i wokół było tylko słychać pogłos odbijający się od budynków. Po prostu magia. Chyba tylko ze względu na temperaturę nie było czwartej zwrotki.

wpid-477

A po hymnie niespodzianka. Pozdrowienia dla biegaczy startujących w tym samym czasie w Luboniu. Taki „ukłon” dla młodszego biegu. W tym momencie aż poczułem zaciekawione spojrzenia skupione na mojej żółtej klubowej koszulce, jedynej w całych Obornikach.

No i w końcu start. Trasa to w zasadzie trójkąt trzech prostych plus okrążenie rynku i to wszystko razy dwa. Bardzo szybka, równa i z rewelacyjną nawierzchnią poza kilkoma metrami bruku na rynku.

wpid-656

Ale żeby nie było zbyt kolorowo, nie obyło się bez przygód. Pierwsze pięć kilometrów poszło jak z płatka. Na 5,5 km złapała mnie kolka. Jakby mnie ktoś chwycił i zatrzymał. Na 7 km zaczęła boleć dwójka w prawej nodze. To chyba przez przeziębienie. Tuż przed 9 km strzeliły mi plecy. Myślę sobie: „Co jeszcze?!”. Zestaw typowy dla kategorii M60.  Na szczęście w słuchawkach zagrała koncertowa wersja „In the air tonight”.  Zaraz wszystko minęło jak ręką odjął. Lubię biegać przy muzyce z koncertów – aplauz publiczności potrafi dać takiego kopa, że nie myśli się o niczym innym, polecam. Sekcja z perkusją wypadła akurat, gdy wbiegałem na rynek.

Jeszcze trzy zakręty  i wbiegam na metę. 43m46s to nienajgorszy czas jak na zapchany nos i lekkie zagrypienie. Miejsce 111! Byłem trzy razy pierwszy! :)

1335

Medal to znany z 7 Półmaratonu Poznańskiego motyw dwóch siódemek. Ten jest jednak ładniejszy, bo biało-czerwona szarfa dodaje szczególnego znaczenia. Od razu wiadomo, że to nie był zwykły bieg.

wpid-20161111_122840

Bufet po biegu zlokalizowany był na płycie rynku. Dobra gulaszowa, ogromna buła i niewielki, ale pyszny rogal. Świeżutki, produkowany w cukierni, obok której przechodziliśmy przed startem. Już wtedy roznoszący się wszędzie zapach narobił apetytu.

wpid-313

Świetny bieg w świetnej atmosferze. Tyle podsumowania, bo więcej nie trzeba. Jakość obroni się sama.
Natomiast przez całą drogę powrotną byłem karmiony przez Justynę doniesieniami i opiniami o biegach w Luboniu i Poznaniu. O tym, kto nie dostał rogala, kto medalu w Poznaniu, albo komu smakowała zupa w Luboniu. Taka magia internetu.
Justyna ukończyła bieg z czterema życiówkami: na milę, na 3km, na 5km i na 10km z czasem 48m20s. To chyba nie jest jej ostatnie słowo w tym roku…

705

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.